Orientalny pedicure w polskich salonach SPA
Przybyły do naszych rodzimych salonów SPA z Turcji. Są specjalistkami w dziedzinie innowacyjnego peelingu stóp. Jednak do usuwania martwego naskórka nie używają hebelków, skalpeli, tarek czy frezarek wysokoobrotowych, wystarczą im … własne pyszczki!
Tymi niezwykłymi kosmetologami są rybki z gatunku Garra rufa. W Polsce znane pod nazwą brzana ssąca. Te niewielkie, osiągające długość 6 do 10 cm, srebrne rybki z rodziny karpiowatych, naturalnie występują w wodach termalnych w Turcji, Syrii, Jordanii, Izraelu, Iranie i Iraku. Jednak największe ich skupiska spotkać można w rejonie miasta Kangalu w Turcji. I to właśnie tam zapanowała moda na taki naturalny zabieg, która dość szybko rozpowszechniła się również w Japonii, Singapurze, Chinach, aby następnie opanować USA, przybyć do Niemiec, a stamtąd było już bardzo blisko do Polski.
Rybki żywią się zrogowaciałym, martwym naskórkiem. Nie mając zębów usuwają go ssąc i szczypiąc pyszczkami naszą skórę, tym samym wywołując uczucia mrowienia, wibracji i łaskotania. Efekt podobny jest do masażu stóp metodą akupunktury, poprawiającego krążenie krwi. Przynosi ulgę obolałym i zmęczonym stopom. Również dzięki temu, że metoda jest delikatniejsza niż użycie klasycznego pumeksu, naskórek wolniej odrasta. Zabieg jest całkowicie bezbolesny. Enzym dithranol zawarty w ślinie rybki zmiękcza także naskórek, pozostawiając skórę jedwabiście gładką, działa bakteriobójczo, przeciwgrzybicznie łagodząc podrażnienia skóry i gojąc stany zapalne.
Przy tym orientalnym peelingu pracuje zwykle około sto rybek. Nasze stopy, przed zanurzeniem w baseniku z brzanami, są dezynfekowane preparatami nieszkodliwymi dla rybek. Zabieg trwa około 30 minut.
W Ameryce rybki mają już grono przeciwników, którzy protestują, że mogą one przenosić zarazki, grzyby, bakterie, a nawet gronkowca złocistego, jednak do chwili obecnej nie było żadnego zgłoszonego przypadku zapadnięcia na jakąkolwiek chorobę związaną z ich działalnością. Natomiast Departament Dermatologii tureckiego Ministerstwa Zdrowia kilkakrotnie przeprowadzał badania nad tą metodą, za każdym razem osiągając coraz bardziej zadowalające wyniki.
Czy skorzystamy z tego rodzaju terapii dla stóp czy z innej, jedno jest pewne, o stopy zawsze trzeba się troszczyć, bo nie tylko to one niosą nas przez życie, ale tak samo jak zadbana twarz czy ręce, są naszą wizytówką. Zwłaszcza zimą, często zapominamy o regularnej pielęgnacji stóp, a już dosłownie za chwilę będziemy zrzucać kozaki by wskoczyć w wiosenne sandałki czy letnie klapeczki.
Autor: MB